Wymyka się wszelkim konwenansom i próbom opanowania jej niekiełzanej energii. Sama o sobie mówi: szamanka, wiedźma, tantryczna Bogini. Nie boi się bezwstydnych rozmów o intymności i seksie, ale robi to z wyczuciem i delikatnością. Kim naprawdę jest Ewa Gluba, która w My Meditation Space prowadzi zajęcia z medytacji Kundalini i kobiece wieczory?

Kasia Kubiak: Ewo, jesteś kobietą o wielu twarzach, pewną siebie, swojej seksualności i sensualności, swoich mocnych i słabych stron. Jak byś opisała to, czym zajmujesz się na co dzień?

Ewa Gluba: Rzeczywiście mam bardzo dużo różnych umiejętności, ale wszystkie one służą jednemu – wspieraniu innych kobiet. Dlaczego właśnie ich? Bo wyrosłam w czasach, kiedy młode kobiety były bardzo ograniczane. Chcę pomagać swoim rówieśnicom, ale i młodszym kobietom w tym, żeby stawały w swojej sile, w swojej mocy, żeby odnajdywały siebie i swoje ścieżki. To, kim są, jakie są, niezależnie od tego, w jakich momentach życia się znajdują. Po prostu jestem kobietą, która ma dużo doświadczeń i chce się tym dzielić z innymi kobietami, bo przeszłam przez te wszystkie doświadczenia z sukcesem. Jestem w fajnym miejscu swojego życia.

A jakie są współczesne kobiety według Twoich obserwacji i doświadczeń?

Ja się obracam wśród kobiet, które już są na ścieżce odnajdywania swojej głębi. Społeczeństwo, w jakim jesteśmy wychowywane, utrudnia kobietom dostęp do prawdy o sobie. Dostosowują się one do oczekiwań i norm, które nie zawsze są w zgodzie z ich wewnętrznymi potrzebami. Współczesne kobiety potrzebują dotrzeć do głębi siebie. Bo kobieta w stojąca w swojej prawdzie, ugruntowana w tym, kim jest, to kobieta mocy.

Ja znaleźć w sobie tę moc?

Istnieje mnóstwo narzędzi, które to ułatwiają. Jednym z nich jest joga Kundalini, którą kocham, bo stanowi bardzo precyzyjne narzędzie do pracy z energią. Jest też tantra i szamanizm, które także pozwalają dotrzeć do siebie, podczas spotkań z kobietami używam też narzędzi zaczerpniętych z  innych nurtów rozwoju osobistego. W każdym z nich można odnaleźć coś, co jest najwłaściwsze dla kobiety w danym momencie. Ważne jest jednak, żeby pracować ze swoją energią seksualną. W tantrze, w jodze Kundalini tę energię prowadzimy ku górze, ku sercu. Dzięki temu można ją wykorzystać inaczej – do rozwoju. Energia seksualna/energia kundalini jest podstawową energią życiową. Joga Kundalini to bardzo silne narzędzie, z którego wywodzi się tantra.

Czy na zajęciach w My Meditation Space też dotykasz tych obszarów?

Tak, będę korzystała z różnych technik, których nauczyłam się przez lata będzie to tantra, tao, joga kundalini, praca z archetypami. Wszystko to będzie się obracało się wokół trzech obszarów kobiecej mocy: drugiej czakry (joni), serca i trzeciego oka.  

Skąd się biorą blokady obszarze drugiej czakry? Odnoszę wrażenie, że to znak naszych czasów. Z czego to wynika?

Najprościej rzecz ujmując – z setek lat patriarchatu. Kobieta, która stoi w pełni swojej mocy, jest postrzegana, jako niebezpieczna. Jeśli czuje swoją energię seksualną i godzi się na nią, używa jej nie tylko do prokreacji, ale także do kreacji. Taka kobieta potrafi być nieokiełznana, dzika, ale jednocześnie bardzo skoncentrowana. Wie, czego chce i czego potrzebuje, stawia granice, mówi „tak” i „nie” z pełną świadomością. To jest naprawdę duża moc.

Czy właśnie dlatego potrzebna jest nam tantra?

Tantra uczy świadomego rozpoznawania własnej seksualności, bycia ze swoją energią seksualną, transformowania jej do innych rzeczy. Energia seksualna to energia życiowa, więc seksualność każdego człowieka jest święta i niewinna. Zwróć uwagę, w jaki sposób dzieci uczą się swojej seksualności, jak są jej ciekawe. To jest absolutnie niewinne. Tantra uczy nas tej niewinności poprzez wykorzystanie prostych narzędzi komunikacji werbalnej i niewerbalnej – na poziomie energii i ciała. Uczy stawiania granic: tego, że jak kobieta mówi „tak”, to czuje że oznacza to „tak”. Ale jeśli mówi „nie wiem”, oznacza to „nie”. I w miejscu „nie wiem” wchodzą wszystkie przekonania i powinności, nakazy i zakazy społeczne. Zresztą nie tylko tantra nas tego uczy. Wszystko, czym się zajmuję, ma wspólne korzenie: joga, tantra i szamanizm.

To, co mówisz jest niezwykle ważne, zwłaszcza w obszarze stawiania granic. Przecież nas tego nikt nie uczył.

Ćwiczenia, które uczą stawiania granic to pierwsze ćwiczenia na wszystkich warsztatach tantrycznych. Tantra uczy, że jeśli nie mogę zaufać Twojemu „nie”, to jak mam zaufać Twojemu „tak”.

Czy nasze podejście do seksualności, ale także na tym poziomie głębszym, duchowym poziomie, zaczyna się zmieniać? Czy jesteśmy na nią bardziej otwarci?

Kilka dni temu spotkałam się z bliskimi mi kiedyś znajomymi z czasów, kiedy byłam analitykiem finansowym. Okazało się, że moje dawne koleżanki, które nadal pracują w korporacji, są bardzo ciekawe tego, co się dzieje w moim aktualnym świecie i tego, w jaki sposób żyję, co robię. Świat biznesu staje się coraz bardziej otwarty na duchowość czy medytacje, ale wymaga używania nieco innego języka. Sytuacja z COVID-em pokazała nam, że potrzebujemy czegoś więcej, niż nawykowego wychodzenie do pracy i wykonywanie nawykowych ról, do których jesteśmy wychowywani.

Jak wyglądała Twoja droga od pracy analityka finansowego, do momentu, w którym jesteś teraz?

Zrobiłam całkiem sporego fikołka, prawda (śmiech)? Pracując jako analityk finansowy, byłam daleka od duchowości, ale zawsze miałam umiałam słuchać ludzi. Moja droga zaczęła się jednak traumą – rozwodem. Zanim do tego doszło, sporo pracowałam nad sobą w terapii konwencjonalnej, w różnych nurtach. Już jako dorosła osoba studiowałam resocjalizację i pracowałam z więźniami uzależnionymi od alkoholu. Szukałam jednak dalej i po rozwodzie pojechałam do Peru, gdzie brałam udział w warsztatach dla szamanów. Zaraz po powrocie z Peru wylądowałam na głębokich warsztatach tantrycznych, totalnie nie wiedząc, czym jest tantra, ale czując, że muszę wziąć w tym udział. To było jakieś 8 lat temu i od tamtej pory tantra i szamanizm są ścieżkami, którymi cały czas podążam. Właściwie moja droga zaczęła się od rozwodu ze starym życiem i ślubem z nowym.

Czym jest dla Ciebie Twoja duchowość?

To jest głęboki kontakt z samą sobą, z prawdą o sobie. Nawet z tymi niefajnymi kawałkami – akceptacja ich, otoczenie ich miłością i szacunkiem. To zrozumienie wszystkiego, co jest we mnie, przy jednoczesnym szacunku i miłości do reszty świata. Bo jestem jego częścią. Kiedy mam w sobie głęboki spokój i jestem pogodzona ze sobą, wtedy mogę być pogodzona ze wszystkim, co na zewnątrz. Wtedy nie przepycham się z nikim. Nawet, jeśli ktoś jest bardzo daleki ideologicznie ode mnie, jest to jego prawda i on ma prawo w tym być. To on wybiera. A ja, mając szacunek do swoich wyborów, szanuję wybory innego człowieka. Dla mnie duchowość to jest bycie w głębokim kontakcie ze sobą, szacunek do drugiego człowieka, do środowiska naturalnego.

Dziękuję Ci za piękne słowa. Odnoszę wrażenie, że jeśli każdy z nas miałby podobne podejście, świat byłby piękniejszy.

Zostaw komentarz