
Przez wiele lat prowadziłam agencję komunikacyjną. Byłam skuteczna, odpowiedzialna, zaangażowana. Medytowałam – głównie po to, żeby mieć więcej energii i lepiej działać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to, co nazywałam dbaniem o siebie, było kolejną formą mobilizacji.
Przyszedł przez chorobę. Rak zatrzymał mnie nie metaforycznie, ale realnie. Zabrał możliwość kontrolowania wszystkiego. I po raz pierwszy zaczęłam słuchać ciała inaczej. Przestałam traktować je jako narzędzia do realizacji planów, ale jako kogoś, kto ma własną mądrość i własne granice. Zrozumiałam, że kontakt ze sobą nie jest luksusem, a fundamentem.
Ta zmiana stała się podstawą wszystkiego, co robię teraz.

W szkole muzycznej, żeby opanować stres przed występami, uczyłam się techniki Alexandra (pracy z ciałem i oddechem). Nie nazywałam tego jeszcze medytacją. Chciałam po prostu lepiej grać.
Potem były aplikacje medytacyjne i medytacje prowadzone. Szczerze? Korzystałam z nich głównie do planowania. Nikt mi nie przeszkadzał, nikt nie dzwonił, więc na spokojnie układałam sobie wszystko w głowie i pędziłam dalej. Byłam przekonana, że jakoś słabo mi ta medytacja idzie.
Wszystko zmieniło się w 2016 roku, kiedy przypadkowo trafiłam na warsztat prowadzony przez Veechi Shahi i pierwszy raz doświadczyłam medytacji w ruchu. Zrozumiałam wtedy, że jeśli ożywi się ciało, wejście w ciszę staje się kompletnie innym doświadczeniem. W 2017 roku zaczęłam prowadzić regularne sesje medytacyjne. Najpierw dla siebie, znajomych i zespołu moje firmy, potem dla każdego, kto chciał przyjść.
Jeśli chcesz przeczytać więcej o tym, jak zaczęła się ta droga – [tutaj znajdziesz wywiad z 2020 roku – “Będę medytować do końca życia”]
Przez lata wynajmowałam sale do medytacji od innych.
Kiedy przyszedł COVID i zaczęłam zmniejszać przestrzeń agencji, opróżniliśmy trzy pokoje na dole budynku. Medytowaliśmy wtedy dużo online. Wtedy też pojawiła się myśl: a może zburzyć ściany między tymi pokojami i zrobić salę do medytacji?
Na początku mnie to przeraziło. Zastanawiałam się, czy nie przesadzam z tą pasją medytacyjną. Ale tak się stało.
A potem wszystko rosło organicznie. Skoro sala – to i szatnia. Skoro szatnia, to i przestrzeń do między zajęciowa. Kiedy powstała Fundacja Mindful Living, na pierwszym piętrze pojawiły się gabinety terapeutyczne.
Dziś My Meditation Space jest miejscem, w którym realizują się cele Fundacji, którą tworzę razem z Moniką Godzińską. To, co zaczęło się od potrzeby jednego pokoju, stało się zaproszeniem dla innych.
Moja praca opiera się na kilku filarach, które wynikają z doświadczenia:
- Ciało jest pierwszym i wiarygodnym źródłem informacji. To, co czujesz, mówi więcej niż to, co o sobie myślisz. Praktyka polega na uczeniu się tego języka. Uważnie, bez pośpiechu. I na czymś, co obserwuję od lat: zobaczenie, to często pierwszy krok do tego, by przestało boleć.
- Bezpieczeństwo relacji jest dla mnie ważniejsze niż intensywność doświadczenia. Tworzę jasne ramy pracy, bo bez nich można pójść głęboko, ale niekoniecznie bezpiecznie.
- Nie naprawiam. Tworzę warunki, w których możesz wrócić do kontaktu ze sobą i zobaczyć, co jest możliwe.
- Pracuję w rytmie – w tempie, które układ nerwowy może realnie przyjąć, a nie w tempie ambicji lub presji.
Certyfikaty i metody
Prowadzę treningi instruktorskie w ramach międzynarodowego programu OSHO Meditation: In-Depth and Facilitating, certyfikowanego przez OSHO International Foundation. Prowadzę coaching oparty na uważności i relacji (akredytacja EMCC), pracuję z ciałem i oddechem, korzystam z narzędzi pracy z traumą – Resonate Healing i Compassionate Inquiry.
Nie traktuję tych podejść jako zestawu technik do stosowania według schematu. Są dla mnie źródłem rozumienia tego, jak działa ciało i układ nerwowy. Przekładam je na ramy pracy, które można odpowiedzialnie stosować i przekazywać dalej.

O napięciu, które staje się “normalne”. O funkcjonowaniu w ciągłej mobilizacji. O iluzji, że „ogarniamy”, kiedy w rzeczywistości jesteśmy odcięci od siebie. O tym, czym naprawdę jest regulacja i obecność i jak wyglądają w ciele, nie w teorii.
Ten podcast nie daje szybkich odpowiedzi. Nie upraszcza. Nie motywuje do “bycia lepszą wersją siebie”. Zatrzymuje. I pozwala zobaczyć mechanizmy, które często kierują naszym życiem bardziej niż świadome decyzje.
Jeśli czujesz, że coś w Tobie jest napięte, zmęczone albo odcięte, to może być dobry punkt wyjścia.
Podcast dostępny na Spotify i Youtube
→ Posłuchaj OBECNA na Spotify
https://open.spotify.com/show/2kQeVqIcSrENQYB81oCXAv?si=1224085edf1c4f31
→ Posłuchaj OBECNA na YouTube
Od czego zacząć
Nie musisz wiedzieć dokładnie, czego potrzebujesz.
Możesz przyjść na medytację i zobaczyć, jak reaguje na nią Twoje ciało, jak się po niej czujesz. Możesz umówić się na sesję indywidualną. Możesz zacząć od podcastu. Nie ma jednej właściwej kolejności.
Wystarczy, że zauważysz, gdzie jesteś teraz.
Możliwe, że nie potrzebujesz więcej narzędzi, tylko innego rodzaju kontaktu ze sobą.

