Zaczynam czuć się lekki przypływ energii. Trudno to nazwać przełomem, ale dziś poranek nie był tak trudny, jak zazwyczaj. Po raz pierwszy zaczynałam medytację dynamiczną bez poczucia przytłoczenia jej fizycznym aspektem.

Medytacja dynamiczna – doskonała konstrukcja

Zaczynam też rozumieć, jak doskonale jest skonstruowana. Czuję, że pierwsza faza „nakręca” mi energię do fazy drugiej, abym mogła wejść w nią w takim stopniu, w jakim potrzebuję danego dnia. Tym razem w drugiej części medytacja dynamiczna pokazuje pełnię swojej siły. Wychodzą ze mnie emocje i odczucia, których miało we mnie już nie być. Które przepracowałam w terapii i zapomniałam o nich. Jednak, jak się okazało, ciało nie zapomina. Wróciła do mnie trauma z czasów, kiedy starałam się o dziecko: straty ciąż, lęk o dziecko, długi pobyt w szpitalu. Znowu poczułam, że już nigdy nie otrząsnę się z tego smutku, żalu, poczucia niesprawiedliwości i wściekłości na los.

Bezpieczne lądowanie

I przyszła faza trzecia, która mnie uziemiła i przywróciła do „tu i teraz”. Zrobiła to perfekcyjnie – dając silny impuls do mojego ciała, że jest silne i stabilne. A jednocześnie, że może wypuścić z siebie wszystko z fazy poprzedniej. Czułam, jak wypowiadana mantra daje mi oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Kiedy zastygam w bezruchu, nie zostaje już wiele tych „trudnych” emocji. Jeszcze ich cząstki błąkają się po umyśle, ale są jakby wyblakłe i pozbawione siły rażenia.

Wdzięczność

Zaczyna się najtrudniejszy moment, kiedy moje ciało słabnie. Tym razem jednak nie chcę odpuszczać. Obserwuję i pozwalam się prowadzić. Moje ręce zaczynają powoli omdlewać, ale obserwuję je z czułością. Wysyłam do nich wdzięczność. Zwłaszcza do tej, która ma się gorzej. Kiedy rozbrzmiewa muzyka, po raz pierwszy czuję, że muszę podziękować mojemu ciału, a taniec jest do tego doskonałą okazją.

Gdybym nie miała zaufania, że medytacja dynamiczna to zamknięty i doskonale przemyślany proces, wystraszyłabym się obezwładniających emocji. Gdybym nie praktykowała wcześniej pod okiem doświadczonych instruktorek, które dawały mi poczucie bezpieczeństwa, przerwałabym po drugiej fazie, rozbita i przytoczona, jak nigdy wcześniej. Jestem wdzięczna sobie, że tego nie zrobiłam. Bo radość, którą przyniosła mi ostatnia faza, była czysta i spokojna.

Masz ochotę pomedytować z nami? Sprawdź aktualny harmonogram i zapisz się na wspólne medytacje aktywne.

Czytaj także:
Jak to się wszystko zaczęło:
Medytacja dynamiczna – pamiętnik z wyzwania medytacyjnego (wstęp i dzień pierwszy)
Medytacja dynamiczna – pamiętnik z wyzwania medytacyjnego (dzień 2)

Co było dalej:
Medytacja dynamiczna – pamiętnik z wyzwania medytacyjnego (tydzień drugi)
Medytacja dynamiczna – pamiętnik z wyzwania medytacyjnego (tydzień drugi)

Leave a comment